Panie zabiły Pana...
Dziewczyna z pociągu, czyli kto?
Jest to Rachel, codziennie rano jeździ pociągiem "do pracy". Jej otchłań samotności jest tak głęboka, że przez szybę obserwuje " idealne" małżeństwo, zaczyna swoją zabawę, kiedy nadaje im wymyślone imiona. Jej mózg fantazjuje o zamianie miejsc z żoną przystojnego mężczyzny, jest to jednak niemożliwe, ponieważ jej wygląd jest 2/10. Rejestruje w głowie wszystko i wszystkich, jednak ona pozostaje niezauważalna.
Co takiego widzi?
Pewnego dnia przekonuje się, że nikt, ani żadne małżeństwo nie jest idealne. Spowodował to widok zdradzającej żony. Jej wyimaginowany związek jak i ten prawdziwy pryska..
Czy jej istnienie kogoś zainteresuje?
Zagadka rozpoczyna się, kiedy to " idealna żona" zyskuje miano " zaginionej". Rachel czuje się zaangażowana w sprawę, dlatego udaje się na policję. Jednak kto by słuchał pijaczki? Dlatego za kolejna cel obiera sobie " idealnego męża", podaje się za przyjaciółkę jego żony. To kłamstwo pozwala jej na długie rozmowy, jednak nie jest to totalny kamuflaż.
Były mąż zszedł na drugi plan...
Wręcz przeciwnie, bo w końcu niewinny człowiek nie zostaje zabity korkociągiem przez swoje dwie żony, we własnym ogrodzie. Potrafił dać życie, ale również opanował jego odbieranie.
" Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość"Moja ocena: 6/10

